Teraz się go bałam, ale może właśnie on wyzwoli mnie od tego wszystkiego? Może odejde z tego świata, nie będę więcej razy znosiła bólu fizycznego i odetne się od bólu psychicznego? Jedynym minusem jest to, że nie chcę zostawiać mojej mamy, żeby ten potwór robił jej większą krzywdę i nie chcę zostawiać Justina. Te osoby kocham.
Z zamyślenia wyrwał mnie natychmiastowy ból. Ogromny, ale do zniesienia ból. Potem było już tak samo. Odgłos paska strzelającego o moje uda i resztę ciała, a potem ból. Nie płakałam. Nie uroniłam ani jednej łzy. Nie umiałam już płakać. Byłam jak marionetka. Po kilkunastu lub kilkudziesięciu uderzeniach usłyszałam ten obrzydliwy głos.
- Wystarczy ci już mała dziwko. Odechce ci się robienia cięć na tej pierdolonej skórze! - powiedział.
W momencie, gdy się na mnie położył i wyrzucił pas miałam deja vu. Wiedziałam, że nic już go nie powstrzyma przed zrobieniem tego co zamierzał. Leżałam pod nim naga i od kilkudziesięciu minut nawet się nie poruszyłam. Zamknęłam oczy i pomyślałam o tym, że kiedyś to się skończy, gdy poczułam coś w sobie. To coś należało do mojego ojca. Mojego tatusia, którego kiedyś kochałam jak nikogo innego. Poczułam mocne i bolesne pchnięcie. Ból nie był taki ogromny, ale świadomość, że robi to twój ojciec go potęgowała. Poczułam słone łzy, coraz szybsze i głębsze pchnięcia. Po kilku minutach ojciec ze mnie zszedł a ja otworzyłam oczy. Trafiłam na moment, w którym ściągał prezerwatywę. Jedno zmartwienie mniej. Potem podszedł i uwolnił moje ręce. Nie miałam na nic sił, ale jakimś cudem podniosłam się z tego obleśnego łóżka. Ojciec otworzył drzwi. Naga i roztrzęsiona wyszłam na korytarz i kierowałam się do swojego pokoju. Stanęłam przed jednym z luster i zobaczyłam krew w dolnej części mojego ciała. Uda i brzuch były pokryte czerwonymi pręgami po pasku. Podniosłam głowę a z tyłu zobaczyłam ojca. Stał za mną i nagle wyciągnął rękę do przodu. Dotykał moich piersi, a potem zjeżdżał w dół. Dojechał dłońmi do mojej kobiecości i dotykał jej. Palcem kręcił tam kółka. Zakryłam twarz rękami nie chcąc na to patrzeć. Poczułam coś mokrego na szyji. To on - mój ojciec - składał na niej mokre i obleśne pocałunki. Czułam jak brzuch wywraca koziołki, chciało mi się wymiotować. Kręciło mi się w głowie, a potem pojawiły się mroczki przed oczami.
Ocknęłam się w łazience, dokładniej w wannie. Było w niej mało wody. Obróciłam głowę i zauważyłam ojca szukającego czegoś w szafce. Wyjął płyn do kąpieli i wlał go trochę do wanny. Potem napuścił wody. Podwinął rękawy swojej bluzki, wsadził ręce do wody i dotknął moich stóp. On zamierzał mnie umyć. Podniosłam się trochę, wyjęłam jego ręce z wody i pokazałam na drzwi. O dziwo, wyszedł. Wzięłam gąbkę i dokończyłam mycie siebie. Wyszłam z wanny, wytarłam się odrobinę, ponieważ wszystko mnie bolało i zawinęłam się w ręcznik. Poszłam do swojego pokoju i położyłam się na łóżku. Poczułam ból od czubka głowy do stóp. Zasnęłam.
Obudziłam się i nie, w twarz nie zaświeciło mi przerażające słońce jak to bywa w filmach. Pogoda za oknem była okropna. Pierwszy dzień sierpnia i leje deszcz. Zasmuciłam się, bo zdałam sobie sprawę z tego, że pogoda wogóle mnie nie obchodzi. Obróciłam się na drugi bok i nie wierząc własnym oczom ujrzałam coś przypominającego koszmar wczorajszego dnia. Zakryłam twarz dłońmi nie chcąc żeby to była prawda. Obok mnie leżał prawdziwy potwór. Patrzył na mnie. Chciałam wstać, ale gdy tylko podniosłam się poczułam ból. Bolało mnie wszystko. Od czubka głowy aż po pięty. Wiele razy czułam ból po tym co robił mi ojciec, ale to było bicie. Teraz czułam coś dziwnego w okolicach intymnych. Pieczenie, szczypanie, uczucie rozrywania? Nie wiem. Zdawało mi się, że wszystko naraz. Opuściłam głowę na poduszkę, potem poczułam rękę na szyji. Ojciec złapał mnie za nią i odwrócił w swoją stronę. Popatrzył na mnie, a chwilę potem poczułam jego obrzydliwe usta na swoich. Potrząsałam głową, próbowałam się wyrwać i trzymać zamknięte usta. Brakowało jeszcze tego, aby wepchnął mi tam ten język. Wyjęłam ręce spod kołdry i zaczęłam nimi walić w jego tors. To nic nie dało. Miałam na sobie tylko ręcznik, bo tak wczoraj zasnęłam.....a on.....zaraz potem nie miałam go na sobie. Znów byłam naga. Dotknął moich piersi, a ja się wzdrygnęłam przez co on miał czas na to aby wsadzić mi język do gardła. Może nie tak dosłownie, ale co o tym może wiedzieć dziewczyna przeżywająca swój pierwszy "seks" i pocałunek z ojcem.... W końcu się ode mnie oderwał i jakby nic się nie stało wyszedł z mojego pokoju. Odetchnęłam z ulgą, zaraz potem podniosłam się i zauważyłam krew na ręczniku. Pierwsze co pomyślałam "to okres". Wstałam z łóżka pomimo bólu i znalazłam notes. To nie mógłby być okres. Spojrzałam w dół i przysięgam, że zobaczyłam tam ślady świeżych cięć. Pod moim brzuchem. Nie wiem skąd się wzięły, ale mam pewne podejrzenie. Mogłam to zrobić nieświadomie w nocy lub......on.....ojciec mógł to zrobić. Ale czy to takie ważne? Cięcie - jak na moje oko - nie było głębokie. Nie było sensu się tym przejmować, przecież zazwyczaj się cięłam i było okej.
Po kilkunastu minutach znowu znalazłam się w wannie. Podświadomie myślałam, że zmyję z siebie wspomnienia z ostatnich dwóch dni. Umyłam się (to chyba błędne słowo. Ja się szorowałam) i wyszłam z wanny. Owinęłam się w ręcznik i podeszłam do lustra. Wyglądałam jak zombie. Twarz miałam bladą, pokrążone oczy i sine usta. Przemyłam się letnią wodą i zaczęłam szczypać policzki i doprowadzać się do normalnego - choć w połowie - stanu. Mama oczywiście nie miała się o niczym dowiedzieć. Chciałam wyglądać jak zawsze.
Gdy znalazłam się w pokoju, z szafki wyjęłam ubrania. Ubrałam się w legginsy, starą i już podartą w niektórych miejscach koszulkę. Stwierdziłam, że jest mi zimno, więc założyłam skarpetki i bluzę. Położyłam się obolała na łóżko i myślałam o Justinie. Wyobrażałam sobie moment, w którym go spotkam. Dam mu pamiętnik. Właśnie! Pamiętnik! Ignorując ból w dolnych partiach mojego ciała podbiegłam do biurka i wyjęłam z szuflady duży zeszyt i długopis. Zabrałam się za pisanie.
"Cześć Justin! Mam przykrą wiadomość. Na moim ciele pojawiły się ślady po cięciu, ale nie wiem skąd. Boję Ci się o czymś powiedzieć/napisać......Nie jestem już dziewicą dzięki mojemu tacie. Ten potwór zrobił to mi! Własnej córeczce. Jestem na niego zła, zawsze tylko mnie bił i to znosiłam. Nienawidzę go i czekam aż mnie uratujesz. Od kilku lat czekam aż moje serduszko sprawi, że moje życie będzie piękne......"
Napisałam tyle i zaczęłam zastanawiać się co dopisać, gdy poczułam na swojej szyji czyjś oddech. CZY TO JEST ŻART?
cudowny rozdział, czekam na następny
OdpowiedzUsuńJejku, bardzo udał ci się ten rozdział. Czekam z niecierpliwością na następny! :)
OdpowiedzUsuńco za potwor :o
OdpowiedzUsuńmoglabys mnie informowac? @justinswagyea
UsuńSuper mam nadzieje, że jeszcze będziesz dodawać rozdziały:)
OdpowiedzUsuńWykonałam dla ciebie szablon, który zamówiłaś. Możesz go odebrać na http://petits-graphiques.blogspot.com/ :)
OdpowiedzUsuńProszęęęęęęęęęę dodaj następny rozdział PROSZĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘ.
OdpowiedzUsuńBardzo fajne to opowiadanie mam nadzieje, że będziesz je kontynuować;)
OdpowiedzUsuńSuper opowiadanie dopiero je zaczęłam czytać i już mi się spodobało;) Widzę, że dawno temu dodałaś ostatni rozdział i nwm czy dalej będziesz je pisać czy nie??
OdpowiedzUsuń